"Nie widziałam cię już od miesiąca. I nic. Jestem może bledsza, trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca. Lecz jak widać można żyć bez powietrza."
Szłam przez zatłoczone ulice Sydney. Nie spodziewałam się, że o drugiej w nocy wszyscy wybierają się na spacer.
-Sara?
Zatrzymałam się i powoli obróciłam w stronę ciepłego głosu.
-Olivia.
Uśmiechnęłam się.
-Dawno cię nie widziałam.-Podeszła bliżej.-Mieszkasz u cioci, prawda?
Popatrzyłam na nią ze smutkiem.
-Musiałam. Przepraszam. Nie powinnam was zostawiać. Ale to moi rodzice. Podobno nie mieli na mnie czasu.
Westchnęła. Objęła mnie swoimi wątłymi ramionami.
-Luke się o ciebie pytał.
-Nie obchodzi mnie.
-Więc pewnie nie chcesz wiedzieć, że ma dziewczynę, prawda?
Zdębiałam.
-Super. Powiedz, żeby się sobą udławili.
Zaśmiała się.
-Czyli jednak nie do końca się zmieniłaś.
Uśmiechnęłam się do niej żywiej.
-A co u Pats?
-Dobrze. Tęskni za tobą.
-Wpadnijcie kiedyś do mnie. Zadzwońcie, napiszcie smsa, list. Cokolwiek.
Pożegnałam się z dziewczyną i ruszyłam dalej.
Ciągle myślałam o Hemmingsie. Czyli ma dziewczynę.
Kłamca.
Doszłam do małego mieszkania, które dostałam od cioci. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka.
Wyciągnęłam telefon z kieszeni i otworzyłam wiadomość od Liv.
Może wpadniesz do mnie?
Szybko jej odpisałam, zabrałam klucze i telefon, a potem znów wyszłam z domu.
Nie spodziewałam się, że tak szybko będzie chciała się spotkać. No tak, długo się nie widziałyśmy.
Zapukałam do dobrze znanych mi drzwi.
-Heej.-Zaśmiała się i wpuściła mnie do środka.-Czyli czas na zwidzenie mojej szafy.
Przejechała wzrokiem przez moją sylwetkę.
-Po co?
-Naprawdę nie skumałaś? Idziemy na imprezę!-Zaczęła cieszyć się jak debil.-Michael wyprawia urodziny na działce i powiedział, że musimy wyciągnąć cię z domu,
-My?
-Pats zaraz przyjdzie.
Uśmiechnęłam się na myśl o tej wariatce. Stęskniłam się za nią.
Olivia złapała mnie za rękę i pociągnęła do swojego pokoju.
-Muszę się przebierać?
-Chyba nie chcesz pójść w czarnych, przetartych rurkach i w koszulce...-Przyjrzała się jej.-Blink 182?
-Tak, właśnie tak chciałabym iść. A zwłaszcza do Michaela.
Wyciągnęła jakąś sukienkę z szafy.
-Jest czarna, więc nie marudź.
Wepchnęła mi ją i zostawiła mnie w swoim pokoju.
Była dość krótka, do połowy uda, przylegająca do ciała. Ramiona i rękawy były okryte materiałem z koronki.
Wyszłam z pokoju.
-No i pięknie.-Blondynka się ożywiła. Popatrzyłam się na nią wzrokiem mordercy.-Nie patrz się tak, wiesz, że na mnie to nie działa.
Przez dwadzieścia minut kłóciłyśmy się o buty. Wyszło na moje. Trampki.
Ol ubrana była w czerwoną sukienkę i czarne lordsy.
Wyszłyśmy z mieszkania, zamknęłyśmy drzwi i ruszyłyśmy w stronę działek.
Otworzyłam furtkę i weszłam na posesję, przepełnioną nastolatkami.
-Sara!
_____________________________
Tak wiem, rozdział do bani. No cóż ;x
Nie spodziewałam się, że tak szybko będzie chciała się spotkać. No tak, długo się nie widziałyśmy.
Zapukałam do dobrze znanych mi drzwi.
-Heej.-Zaśmiała się i wpuściła mnie do środka.-Czyli czas na zwidzenie mojej szafy.
Przejechała wzrokiem przez moją sylwetkę.
-Po co?
-Naprawdę nie skumałaś? Idziemy na imprezę!-Zaczęła cieszyć się jak debil.-Michael wyprawia urodziny na działce i powiedział, że musimy wyciągnąć cię z domu,
-My?
-Pats zaraz przyjdzie.
Uśmiechnęłam się na myśl o tej wariatce. Stęskniłam się za nią.
Olivia złapała mnie za rękę i pociągnęła do swojego pokoju.
-Muszę się przebierać?
-Chyba nie chcesz pójść w czarnych, przetartych rurkach i w koszulce...-Przyjrzała się jej.-Blink 182?
-Tak, właśnie tak chciałabym iść. A zwłaszcza do Michaela.
Wyciągnęła jakąś sukienkę z szafy.
-Jest czarna, więc nie marudź.
Wepchnęła mi ją i zostawiła mnie w swoim pokoju.
Była dość krótka, do połowy uda, przylegająca do ciała. Ramiona i rękawy były okryte materiałem z koronki.
Wyszłam z pokoju.
-No i pięknie.-Blondynka się ożywiła. Popatrzyłam się na nią wzrokiem mordercy.-Nie patrz się tak, wiesz, że na mnie to nie działa.
Przez dwadzieścia minut kłóciłyśmy się o buty. Wyszło na moje. Trampki.
Ol ubrana była w czerwoną sukienkę i czarne lordsy.
Wyszłyśmy z mieszkania, zamknęłyśmy drzwi i ruszyłyśmy w stronę działek.
Otworzyłam furtkę i weszłam na posesję, przepełnioną nastolatkami.
-Sara!
_____________________________
Tak wiem, rozdział do bani. No cóż ;x
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz